Dołącz do czytelników
Brak wyników

Nowoczesny lider

15 października 2020

NR 78 (Październik 2020)

Budowanie zespołu w oparciu o zaufanie, odwagę i wrażliwość

0 128

Osobiste zaangażowanie w wysiłek grupowy – to właśnie sprawia, że zespół funkcjonuje.
Vince Lombardi

Zacznijmy od zaufania, także sobie

„Zaufanie jest walutą przyszłości” – twierdzi w swojej książce Michał Szafrański. I chodzi mu zarówno o zaufanie do siebie, jak i do innych, przy czym niezwykle ważna jest kolejność: najpierw należy zaufać sobie, następnie innym, a dopiero potem oczekiwać, że inni zaufają nam (Szafrański 2018, s. 25).

POLECAMY

Każda relacja, czy to zawodowa, czy osobista, aby miała solidne fundamenty, powinna być oparta na zaufaniu. Jest to oczywiste i zdecydowana większość ludzi uważa, że zaufanie jest podstawą dobrej współpracy. Jednak podczas prób wyjaśnienia, czym ono jest i jak tworzyć klimat zaufania, okazuje się, że sprawa nie jest już taka prosta. Sytuacja staje się jeszcze bardziej skomplikowana, gdy członkowie zespołu zapewniają – i jak sądzę, są o tym przekonani – że sobie ufają, a z grupowej diagnozy wynika, że sprawy mają się zupełnie inaczej. 

Zaufania, wbrew temu, czego oczekuje wiele osób, nie zbudujemy, opowiadając jedynie o tym, jak jest ono ważne. Zaufanie to przede wszystkim otwarcie się na drugiego człowieka, to tworzenie więzi międzyludzkich w procesie, a więc długo i bez pośpiechu. Jeśli ludzie mają do siebie zaufanie, nie unikają żadnych tematów, niczego przed sobą nie ukrywają, nie zamykają się na problemy innych, ale dyskutują, dzielą się sukcesami i trudnymi doświadczeniami bez obawy, że zostaną ocenieni. Niestety często oczekujemy od innych, że będą w ten sposób postępować, sami zaś uprawiamy grę pozorów i nie chcąc się odsłonić, udajemy zadowolonych.
Patrick Lencioni podkreśla, że kluczowe jest, by „uczyć członków zespołu otwartości, by nie bali się uczciwie przyznać do popełnianych błędów i poprosić o pomoc, by potrafili powiedzieć: nie jestem pewien, jesteś w tym lepszy niż ja, a nawet przepraszam” (Lencioni 2016, s. 25). Pozwala to zaoszczędzić zarówno czas, jak i energię, wiąże się jednak z wyjściem poza schematy, poza własną strefę komfortu. 

Szkoła jest szczególnym miejscem, jeśli weźmiemy pod uwagę zadanie, które ma do spełnienia, ponieważ nie wytwarza się w niej rzeczy, ale kształtuje ludzi. Zatem proces, który w niej zachodzi, związany jest z pracą na ludzkich zasobach. Tym bardziej więc dyrektorzy szkół jako liderzy powinni skupić się na tworzeniu przestrzeni, w której wszyscy: uczniowie, nauczyciele, kadra kierownicza, rodzice będą mieli do siebie 
zaufanie. 

Z odwagą!

Nic nie zadzieje się jednak samo, dlatego potrzebna jest odwaga samego lidera, jego uważność na innych oraz otwartość na ich potrzeby. Brené Brown, badając liderów oraz zespoły, którym przewodzą, zauważyła, że to właśnie odwaga jest czymś, co powinno charakteryzować każdego przywódcę. Pisze: „Kto próbuje przewodzić z odwagą, ten czasem będzie spotykać na swojej drodze zupełnie rzeczywiste i niekiedy bardzo poważne bariery czy przeszkody. Badania naukowe i moje doświadczenia życiowe dowodzą jednak, że jeśli tylko je właściwie zdefiniujemy, a następnie będziemy konsekwentnie robić swoje, cały czas podsycając w sobie ciekawość, żadne bariery czy przeszkody nie staną nam na drodze do odwagi” (Brown 2019, s. 24). 

Warto wiedzieć, że tak jak zaufanie możemy wypracować, tak odwagi możemy się nauczyć. Wprawdzie większość badanych przez Brown uważa, że odwaga jest cechą osobowości, czyli czymś, co się ma albo czego się nie ma, jednak sama autorka wykazuje w swoich ponad dwudziestoletnich badaniach nad odwagą, wrażliwością, empatią i wstydem, że odwaga jest kompetencją, na którą składają się konkretne umiejętności. 

Odwagi zatem można się nauczyć. Któż jednak miałby na to czas w szkole? Przecież dyrektorzy i nauczyciele ledwie nadążają z realizacją zadań dydaktycznych i wychowawczych, a jeszcze mieliby zająć się pracą nad własną odwagą? Takie wątpliwości są, jak twierdzi Brown, częste dla organizacji. Warto jednak poddać refleksji, jakie koszty w sferze produktywności, zaangażowania pracowników i wyników pociąga za sobą brak zaufania i poczucia więzi. To do lidera należy wybór, czy tracić czas na zarządzanie nieefektywnymi zachowaniami pracowników, czy zainwestować jego część i spojrzeć głębiej, by wyciągnąć na powierzchnię emocje, których ludzie nie są świadomi, i zbudować dzięki temu bezpieczną przestrzeń, w której nikt nie boi się mówić o własnych lękach, oczekiwaniach czy odczuciach (Brown 2019, s. 99).

Wrażliwe i odważne przywództwo w konkretach

Co zatem dyrektor może zrobić dla siebie i zespołu? Jakie powinien podjąć kroki, by stworzyć warunki do optymalnego działania nauczycieli, a tym samym do poprawy efektywności ich pracy?

Bądź sobą

Kierujący placówką musi być wrażliwym liderem, bo jak twierdzi dyrektor London School of Economics: „W przeszłości w pracy liczyły się mięśnie, teraz liczy się umysł, w przyszłości liczyć się będzie serce” (Elkann 2018). Wciąż jest wiele organizacji, w których panuje przekonanie, że pracować to znaczy wykonywać swoje obowiązki bez dopuszczania do głosu emocji. Kłóci się to z powtarzanym często zdaniem, że bardzo ważne jest budowanie relacji, zarówno w życiu osobistym, jak i zawodowym. Bycie sobą oznacza bycie spójnym, oznacza zespolenie myśli, uczuć i zachowań. Jest to niezwykle ważne, często jednak pozostaje tylko sloganem, co powoduje, że poszczególni członkowie zespołu nie są autentyczni, a tylko odgrywają określone role.

Możliwość pozostania sobą ma ogromne znaczenie w szkole – w miejscu, w którym nauczyciele poprzez swoje codzienne zachowania wpływają na dzieci i młodzież. Mózgu nie da się oszukać. Tak działają odkryte przez zespół Giacomo Rizzolattiego neurony lustrzane: dzieci widzą – dzieci robią. Prace zespołu tego włoskiego neurofizjologa pozwoliły sformułować tezę o istnieniu neurobiologicznego rezonansu. Co to oznacza? Otóż obserwowanie czynności wykonywanej przez kogoś innego prowadzi u obserwatora do aktywacji własnego programu neurobiologicznego – i to dokładnie tego programu, który byłby w stanie doprowadzić do wykonywania obserwowanej czynności we własnym organizmie (Bauer 2015, s. 19–21).

Z tego wynika, że nasze zachowania determinują zachowania innych i vice versa. Ziewnięcie jednej z osób powoduje serię ziewnięć, dlatego słyszymy tak często, że ziewanie jest zaraźliwe. Podobnie jest z każdą inną reakcją na zachowania otaczających nas ludzi. Wiadomo też, że już malutkie dzieci współodczuwają emocje dorosłych. Jeśli więc chcemy, by uczniowie w pełni i całymi sobą...

Artykuł dostępny dla Prenumeratorów.

Kup dostęp

Przypisy